Skip links

Już się nie boję! Kurs online dla ludzi odwagi i mocy.

Już się nie boję! Kurs online dla ludzi odwagi i mocy.

500,00

Dostępność: Brak w magazynie

Opis

Kurs odbywa się co środę  o 19:00 od 27 stycznia do 10 marca. Składa się z 7 spotkań online. Każde spotkanie trwa od 60 do 90 minut. 

Już po zmroku na  rynku w Garwolinie wyskoczyło do mnie agresywnie 2 typów pijących wódkę na ławeczce: “mordo, stój!”. I się zatrzymałem i przyszła do mnie świadomość, że jestem bezpieczny i dzieje się to tylko po to bym teraz raz na zawsze rozprawił się z takimi sytuacjami, kiedy to się zdarzało od czasu do czasu, a ja odczuwałem lęk i najczęściej uciekałem, ile sił w nogach. “To wy podejdźcie do mnie!” – pewnie powiedziałem i podeszli.

Patrząc prosto w oczy powiedziałem temu, co wołał: “wiesz, co, podjąłem decyzję, ja już się nie boję”. Musiałem mówić z tak dużą mocą, że aż cofnął się do ławeczki i przeprosił mnie. A ja odczuwałem niesamowita lekkość, błogość, tak jakbym teraz odebrał nową wcześniej zablokowaną lub niedostępną  porcję energii. Życzyłem im “wesołych świąt” i odczuwałem ogromną wdzięczność dla nich za to, że w tym teatrze Życia odegrali dla mnie taką rolę… 

Większość mojego Życia bałem się. Już jak miałem 3 lata,  mama zabrała mnie do psychologa, który powiedział, że jeszcze nigdy nie widział dziecka, które jest tak kreatywne w obszarze przewidywania, co złego mogłoby mu się stać.  Bałem się, że zaraz to Życie może się skończyć. Bałem się, że bliscy mogą odejść. Bałem się, że tata będzie zły i wyciągnie pasa. Bałem się większych chłopaków, że mogą dać mi po mordzie. OK, tych mniejszych, ale agresywnych, też się bałem. Bałem się psów, że mogą pogryźć i kotów, że podrapać. A jako duży bałem się swoich partnerek, że się kobieta pogniewa, obrazi, zamilknie, lub mi przypierdoli. Znasz choć trochę którykolwiek z tematów? Masz ochotę i odwagę coś zmienić? Zapraszam! I obiecuję, że będzie ciekawie, autentycznie, a momentami nawet wesoło. W grupie mężczyzn i kobiet, którzy swoje przeszli, ale chcą już żyć inaczej, lżej, spokojniej, bezpieczniej i radośniej. 

Jakich technik będziemy używać? Przede wszystkim najprostszej czyli rozmowy. Często jest to bardzo skuteczna technika, to co nazwiemy, to co oswoimy słowem, to do czego wniesiemy świadomość nie jest już takie straszne. Oprócz tego będziemy pracować z gniewem, czasem tupać i głośno  kurwić, czasem wręcz przeciwnie zrobimy sobie piękne wizualizacje i medytacje pogłębiając odczuwanie serca. Będę zdawał się na swoja intuicję i czucie pola. Jeśli tylko uznam, że to pomoże skorzystam ze znanych mi technik z blisko 20-letniej przygody z rozwojem osobistym i duchowym od medytacji Osho poprzez ćwiczenia pracy z gniewem Lowena,  aż po jogę śmiechu, metodę, w której mam ogromne doświadczenie.  Sporo inspiracji zawdzięczam też pracy z Elizą Sarną i szkoleniom trenera wielowymiarowego, które u niej odbyłem.

Przedstawiam plan kursu, zaznaczając, że część każdego ze spotkań przeznaczymy na temat przewodni, zostawiając też przestrzeń na Wasze pytania, potrzeby, to co w Was gorące, nawet jeśli tematycznie odbiega od szczegółowego tematu spotkania.

 

1.Utulamy swoje lęki.

Od tego najlepiej zacząć. Przyznać, czego się jeszcze boimy. I z którym lękiem w toku kursu byśmy chcieli się pożegnać? Wiem, to już jest mega wyzwanie, nie musisz od razu mówić wszystkiego. Ale ja stworzę pole autentyczności, opowiem o swoich top 3 lęków i zachęcę by choćby ogólnie wspomnieć, które obszary Cię interesują. Porozmawiamy też o tym, czym naprawdę jest lęk i przed czym nas chroni, tak by je trochę pogłaskać, utulić i dostać od nich zielone światło jakże potrzebne nam do dalszej jazdy.

2. Transformujemy lęk przed partnerem / partnerką

Kochamy, a mimo to się boimy. Wypracowujemy sposoby by o pewnych sprawach nie rozmawiać. Ale druga strona i tak swoje wyczuje i będzie drążyć. Bo partnerzy są najlepszymi trenerami rozwoju osobistego. I są nieraz tylko po to postawieni na naszej drodze. Porozmawiajmy o tym, a ja by ośmielić Was i poprawić Wam humor opowiem trochę o moich “the best of” lękowego bycia w związku.

3. Transformujemy lęk przed przemocą

Do tej pory pamiętam moment gdy prowadziłem cudowną jogę śmiechu dla setki młodych ludzi na przystanku Woodstock i to nagłe nokautujące “jeb!” od żula, który wdarł się do naszego namiotu. Doszło do tego, że zacząłem myśleć o zatrudnieniu osobistego ochroniarza. Opowiem troszkę o tym, co pomogło mi dojść do punktu odwagi, w którym teraz jestem i zobaczymy, jak mogę i możemy razem Wam pomóc.

4. Transformujemy lęk przed “co o mnie pomyślą”

Uważam, że tak uczciwie to nikt z nas nie jest od niego wolny. I mnie humor się troszeczkę pogarsza gdy moje posty mają mało lajków, a wyraźnie poprawia gdy widzę ponad 300 buziek i serduszek :). Choć jest znacznie lepiej niż kilka lat temu.

Do pewnego stopnia uważność na innych, wrażliwość na ich potrzeby, jest zdrowa i potrzebna, ale tak szczerze między nami, często ostro w tym obszarze przeginamy. Poznałem zbyt wielu ludzi, którzy nie żyli swoim Życiem, odstawiali na boczny tor i wieczne “kiedyś tam” swoje pasje by sprostać prawdziwym lub wyobrażonym oczekiwaniom innych. Sam jestem tego dobrym przykładem, gdy przez 7 lat oszukiwałem siebie i innych tym, że robię doktorat tak naprawdę robiąc wszystko by go nie zrobić.

5. Transformujemy lęk przed biedą i niedostatkiem.

Znów lęk, który jest integralną częścią polskiego DNA, szczególnie osób, jak ja jeszcze “born in the PRL”. Lęk o to, że zabraknie nawet jeśli dobrze nam idzie. 5 lat temu, gdy dojrzałem do tego by przestać się cykać “czy będzie na ZUS” i zarejestrować swoją firmę dokonałem wielkiego skoku zaufania do Wszechświata i do dziś uważam, że to była jedna z lepszych życiowych decyzji. Zresztą nagroda w postaci największego dotychczas zlecenia przyszła do mnie w pierwszym miesiącu działalności firmy i czuję, że to nie był przypadek, tylko właśnie nagroda za odwagę i zaufanie.

6. Transformujemy lęk przed utratą zdrowia, urody, przemijaniem i śmiercią

To mój ulubiony lęk. Wręcz z sympatii mam ochotę nazwać go “królewskim”. Już jako dziecko budziłem się w środku nocy z drastycznym “o jejku, ja kiedyś umrę!”. Pamiętam do tej pory jakiego doła złapałem, gdy przeczytałem jako 7-latek w książce naukowej, że za parę milionów lat może spłonąć ziemia. Później otarłem się w Życiu kilka razy o śmierć bym poczuł, że mam Opiekę i bym to i owo w Życiu zmienił. Intelektualnie zgadzam się, że śmierć jest potrzebna, że bez nie ma rozwoju, inaczej wszyscy byśmy tkwili w miejscu. A emocjonalnie dopuszczam emocje smutku w tym temacie, ale też i dojrzałą świadomość, że bliscy odchodząc nas obdarowują swoją energią i obecnością w inny sposób. A jak u Ciebie? Aha, przed spotkaniem polecę Wam mój ulubiony film, który pomógł mi zmienić stosunek do śmierci.

7. Więcej lęków nie pamiętam? O Życiu bez lęku lub raczej ze zneutralizowanymi lękami.

 

“Życie bez lęku” taki był tytuł mojego bloga, którego prowadzenie w latach 2007-12 było najważniejszą sprawą w moim Życiu. Bo tak silne było we mnie pragnienie uwolnienia się od moich lęków. Dziś mam podejście, że to okej, że lęki się pojawiają, ale mamy moc decydowania czy popłyniemy w nie czy też powiemy sobie “nie, tam już nie idę, chcę żyć inną drogą!” . To niech będzie okazja by dać przestrzeń tym lękom, które jeszcze proszą o uwagę w nas i by dostrzec zmiany, jakie przeszliśmy w toku kursu.