fbpx
Skip links

Moje spotkanie z jogą śmiechu – opowieść Ali

Dziś publikuję opowieść Ali czyli Aliny Kummer, liderki jogi śmiechu z Białegostoku, która skończyła pierwszy kurs liderski jaki organizowałem w Warszawie. Bardzo miło wspominam mój pobyt z warsztatem jogi śmiechu w Białymstoku, gdy w weekend zaduszkowy w Shanti Joga Studio zgromadziliśmy około 40 osób i było tyle radości. Radość ta cały czas jest ze mną i trzymam kciuki za Alę i Ewę by udało im sie stworzyć równie wspniały klub śmiechu. Z okazji dzisiejszego spotkania klubu w Białymstoku i debiutu Ali w roli prowadzącej, publikuję jej historię, hi hi, ha ha ha!
 
IMG_7038
Wszystko rozpoczęło się dobrych parę lat temu, kiedy to po raz pierwszy trafiłam na zajęcia jogi i Ewa, instruktorka, a obecnie moja przyjaciółka, stwierdziła: „Ala, Ty możesz u mnie w Studio Joga prowadzić jogę śmiechu!”. Bardzo mnie to wtedy rozbawiło i zainspirowało do poszukiwań czegoś więcej na temat jogi śmiechu i śmiechu jako takiego. Zawsze lubiłam się śmiać i zarażać innych swoim śmiechem, więc całym sercem czułam, że coś w tym jest.
Ku mojemu zdziwieniu w Polsce nie miałam wówczas żadnych szans na tego typu naukę, więc pozostało mi nadal śmiać się sama ze sobą, z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi. Ale, jak to w życiu bywa, przychodziły też i trudniejsze chwile. Zaczęłam coraz bardziej interesować się rozwojem osobistym, filozofią i duchowością wielu kultur. Pracując na pełnym etacie zawodowo, ukończyłam wiele kursów z rozwoju duchowego, ale ciągle czegoś mi jeszcze brakowało. Zauważyłam, że w wielu metodach rozwijających nas wewnętrznie, jak np. radykalne wybaczanie, najczęściej brakuje radości, wracamy do trudnych i niechcianych wspomnień i czasem po prostu ryczymy, krzyczymy, czy bijemy w poduchę! Ale czy musi być tak ciężko? Te pytania cały czas nie dawały mi spokoju.
I wreszcie trafiłam do Piotra Bielskiego na jogę śmiechu! Oczywiście, ponownie czuwała nade mną moja przyjaciółka Ewa, instruktorka jogi w Białymstoku. Pojechałyśmy razem na warsztat w dniu moich imienin (pomyślałam, że zamiast przygotowywać imprezkę dla gości, fajny prezent sprawię sobie samej, ha!, ha! ).
szczoteczkaWarsztat był rewelacyjny, choć tego dnia (jak dowiedziałyśmy się później) Piotrowi wcale nie było do śmiechu. I właśnie! Śmiech potrafi poprawić nasz stan umysłu nawet w najtrudniejszych chwilach. Mnie też przyszło zmierzyć się z bardzo dziwną i na pozór beznadziejną sytuacją. Kiedy w sierpniu tego roku rozpoczęłam nową pracę, musiałam szybko zakupić samochód (wcześniej miałam najlepszy na świecie, bo służbowy), no i trafiłam na super okazję, jak mi się wówczas wydawało. Samochód z pewnego źródła od kolegi, przy tym śliczniutki, wprost wymarzony i w cenie i w wyglądzie. Tylko było jedno ale: za nic w świecie nie mogłam go zarejestrować, najpierw w Urzędzie Skarbowym, a później w Urzędzie Miejskim. Ale ja oczywiście jak to lwica, nie poddawałam się! Zaraz przypomniałam sobie o warsztacie Piotra z jogą śmiechu. Na dodatek Piotr ogłosił w międzyczasie kurs liderski, na który natychmiast się zdecydowałam. Powiedziałam sobie: „To jest dla mnie najlepszy sprawdzian, żebym mogła sprawdzić jak ten śmiech faktycznie działa, tak żebym mogła prawdziwie szerzyć korzyści z tego cudownego dobrostanu”. Rozpoczęłam więc swoją własną terapię śmiechem. Wyszykowałam swój ulubiony rower i ze śmiechem na ustach codziennie wyruszałam nim do pracy. I oto zaczęły dziać się najpierw małe cudeńka. Odnajdywałam na przykład wspaniałe miejsca, których jeżdżąc bez przerwy samochodem nigdy wcześniej nie widziałam, spotykałam ludzi, których całe lata nie widziałam, byłam bliżej natury i mogłam podziwiać zieleń drzew i kwiaty, które tak kocham. Potrafiłam też załatwić dużo więcej spraw, często tak przy okazji, a energia we mnie samej wprost eksplodowała.
IMG_8975 Kiedy urzędniczki odsyłały mnie z kolejnym kwitkiem dotyczącym rejestracji mojego samochodu, po prostu śmiałam się wewnątrz, sama do siebie, bo wiedziałam, że to wszystko dzieje się nie bez powodu. Ufałam, pomimo, że tak naprawdę wcale nie było mi do śmiechu. Niebawem miałam już odwiedzać swoich pracowników po całym województwie i samochód stawał się koniecznością. Aż wreszcie miał nadejść tak oczekiwany finał sprawy po 2 miesiącach odwołań i poszukiwań potrzebnych dokumentów, los poddał mnie jeszcze jednej próbie. Otóż pani w okienku ku mojemu zadziwieniu, zakwestionowała jeden, ostatni już dokument. W pierwszej chwili myślałam, że oszaleję. I wtedy właśnie błyskawicznie przypomniałam o swoim doświadczeniu ze śmiechem. Natychmiast rozpoczęłam najbardziej, jak tylko mogłam intensywnie wewnętrzne śmianie się patrząc wprost urzędniczce w oczy. I stał się CUD! Pani z odwzajemnionym uśmiechem powiedziała: „ Proszę się nie martwić, dziś zarejestruję pani ten samochód”. I tak się stało. Wiem, że pomógł mi mój cudowny śmiech! Do dzisiaj stosuję tę metodę i działa zawsze, tak samo skutecznie.
Ćwiczenia jogi śmiechu mogą pomóc nam wypracować nawyk używania śmiechu w każdej sytuacji. Śmiejąc się, czy to wewnętrznie (bo nie wypada czasem po prostu!), czy głośno (tak od serca! ), działanie mamy takie samo. Naukowcy udowodnili, że śmiech wywołany działa tak samo jak śmiech naturalny. Kiedy ćwiczymy śmianie się, nasze ciało to zapamiętuje, podobnie jak z jazdą na rowerze, czy innymi ćwiczeniami fizycznymi lub umysłowymi.
Wiem, że Wszechświat dba o nas i daje nam zawsze znaki. Jeśli tylko mamy w sobie uwagę, by je odczytywać, dojdziemy tam, gdzie pragnie dojść nasza dusza. Ja miałam wiele znaków, żeby dojść do tej radości, którą daje mi dzisiaj śmiech. Teraz śmieję się tuż po przebudzeniu, w ciągu dnia i przed pójściem spać. Śmieję się wewnętrznie, jak i głośno i … dzieją się CUDA! J
15Kiedy poszukiwałam „tak na serio”, „tak poważnie”, ciągle brakowało mi tej magii radosnego życia! Wiem, że śmiech leczy wszystkie troski i zmartwienia, jest eliksirem szczęścia dla duszy i serca! Podnosi nasze wibracje, natychmiast pozytywniej myślimy, wskutek czego przyciągamy do siebie i swojego życia czystą radość, fantastycznych ludzi i sytuacje, wszystko co dla nas po prostu najlepsze! Bo jak mówi dr Madan Kataria,„kiedy się śmiejesz, zmieniasz się, a gdy ty się zmieniasz, cały świat się zmienia”.
Ja przyciągnęłam do swojego życia fantastycznego Piotra i ku mojemu szczęściu również z warsztatem dla liderów jogi śmiechu! Jestem dziś szczęśliwą liderką jogi śmiechu! Gościliśmy naszego Jogina Śmiechu niedawno w Białymstoku (w Shanti Yoga u Ewy), z wielkim sukcesem, a teraz zaczynam sama prowadzić zajęcia jogi śmiechu. Na dodatek spełnia się moje jeszcze jedno marzenie życia! Jadę pod koniec lutego do Indii, oczywiście na wyprawę z jogą śmiechu! Poznam osobiście twórcę jogi śmiechu, dr medycyny, Madana Katarię! HA!, HA!, HI!, HI!, HI!
Śmiech jest światłem naszego serca! Nieśmy ten dar wszystkim ludziom na całym świecie! To takie proste! Ha! Ha! Dzięki Piotrze! Dzięki Ewo!
 
Zainteresowanym jogą śmiechu w Białymstoku polecam kontakt z Alą: alakummer@gmail.com 
lub tel 664653563